środa, 24 listopada 2010

Fantazje seksualne kobiet

O czym fantazjują kobiety?

Cześć. Mam na imię Yoko. Jest nas w sumie sześć. Sześć zżytych ze sobą, różnorodnych kobietek. Sześć przyjaciółek, z których każda ma inne zainteresowania, inne poglądy i inne potrzeby. Któregoś dnia, siedząc jak zawsze w czwartki w ulubionym pubie, zaczęłyśmy rozmowę o seksie. Niby nic niezwykłego, ale...

Fantazje seksualne kobiet


Nagle rozwiązały się języki, popłynęły słowa wyrwane gdzieś z głębi każdej z nas...
Opowiadałyśmy o naszych fantazjach... O rzeczach, na które mamy ogromną ochotę, ale jeszcze nie udało nam się ich zrealizować. O tym, czego w seksie najbardziej pragniemy, a nikomu do tej pory o tym nie mówiłyśmy.

Zapamiętałam wszystkie opowiadania. Wróciłam do domu i przeniosłam je na papier.

Każda z fantazji jest teraz do przeczytania - specjalnie dla Was. Kto wie może znajdziecie w nich siebie?

Jeszcze jedno - jedna z moich przyjaciółek powiedziała:
Każda nawet najdziksza fantazja erotyczna powinna mieć szansę na spełnienie. Fantazje żeby były podniecające, muszą być realne.

I wtedy wpadłam na znakomity moim zdaniem pomysł... Można by je zrealizować! Ale o tym później... Teraz już opowiedzieć mogę Wam jakie opowieści snuły moje przyjaciółki i zdradzić o czym fantazjują.


Karolina

Długie, ognistorude włosy, nogi do nieba.
Dojrzała i doświadczona. Zmysłowa i pewna
siebie. Niedawno rozwiedziona.
Jeśli już, to miłość bez zbędnych ozdób. Marzy mi się seks z czterema mężczyznami naraz, już na samą myśl o tym oblizuję nieprzyzwoicie wargi...
Muszą być atletycznej budowy z dużymi maczugami w kroczach, ozdobionymi ciężkimi, włochatymi wisiorami. Położyłabym się nago na łóżku, a oni zbliżyliby się do mnie. Uniosłabym tułów, zezwalając jednemu z byczków na włożenie mi do ust swojej pałki.
Następny rozpłatałby mi swoją szblą szparkę i rżnąłby mnie mocno i szybko. Coraz szybciej, raz za razem, aż do momentu ekstazy. Jednak byłby to dopiero początek zabawy.
Aby odpocząć odwróciłabym się na bok, a szabla wśliznęłaby się zgrabnie do mojej pupy i tam kontynuwała swój taniec. Kolejny zaparkowałby swojego jaguara między moimi nabrzmiałymi piersiami, wjeżdżając kołami na mój płaski brzuch.
Czwarty samiec dobrałby się do zmęczonej już trochę szparki. Poniewieraliby bezlitośnie moim ciałem, jęcząc i sapiąc z rozkoszy. Czułabym jak soki miłosne zwilżają członek, który rozpycha ścianki mojej norki i ten drugi, który tańczy między pośladkami.
Ściskałabym między piersiami jaguara. Delikatnie gryzłabym i ssała purpurowy czub znajdujący się w moich ustach. Orgazm osiągnęliby w tej samej kolejności, w jakiej rozpoczęli czerpanie rozkoszy z mojego ciała. Na końcu ten, który zajmowałby się moją szparką, ująłby węża w rękę i schłodziłby swoją spermą nasze ciała. Potem dałabym im trochę odpocząć, ale nie za długo, bo mogli by usnąć...
Przed rozpoczęciem kolejnej rundy uklękłabym na kolana i kładąc ręce na łóżku,
wypięłabym tyłek. Będąc w takiej pozycji kazałabym dwóm z nich włożyć do moich ust swoje szable, dwie naraz, a trzeciemu wśliznąć się między moje rozstawione uda, prosto do szparki. Czwartemu poleciłabym zajść mnie od tyłu i wbić w mój wypięty tyłeczek swój sterczący pal. Czułabym jak dwie szable tną mnie od środka, a dwie topią swe ostrza w moich ustach, tłukąc włochatymi kulami o moją twarz. Na pewno wiłabym się i krzyczała z rozkoszy, póki nie nastąpiłoby spełnienie. Niemalże w tym samym momencie poczułabym, jak usta, szparkę i tyłek wypełniają mi strugi gorącej, białej spermy...

Monika

Szczupła i zgrabna, brązowe włosy i duże,
bujne piersi. Na perwszy rzut oka skromna,
dobrze ułożona kobietka. Na pierwszy rzut
tylko... Romantyczna. Mężatka. Dzieci.

Szukam kogoś, kto by mnie posiadł, ale najpierw obsypałby mnie kwiatami... Powinien mieć opalone na brąz ciało, błękitne oczy i kręcone włosy. Skórę gładką i delikatną, płaski brzuch, wąskie biodra. No i żeby był czysty. A co bym z nim zrobiła? To on by ze mną robił...
Urządzilibyśmy sobie w lesie zakrapiany winem piknik. Musi być wino. Ono sprawi, że poczujemy się senni i położymy obok siebie pod rozłożystym dębem. Promienie słońca przenikające przez liście będą ogrzewać nasze ciała, a on zacznie szeptem prawić mi komplementy. Rzecz jasna będę się krygowała, ale on nie da za wygraną. Zarumienię się... bezwiednie zwilżę usta koniuszkiem języka, wtedy nachyli się nade mną i, widząc pozwolenie w moich oczach, delikatnie mnie pocałuje... To będzie dżentelmen w każdym calu, nie będzie się niepotrzebnie spieszył.

Wstaniemy i przejdziemy się na brzeg płynącej w pobliżu rzeki. Skryjemy się w rosnących na brzegu zaroślach i rozbierzemy powoli do naga. Kiedy z nich wyjdziemy on spojrzy na moje piersi i w jego oczach zapłonie pożądanie. Mimo szczupłej figury mam duże piersi. Na pewno byłby zaskoczony ich jędrnością i kształtem. Popatrzyłby na mnie zachłannie, ja zawstydzona pobiegłabym do wody i stamtąd obserwowałabym jego długi i wąski członek.
Stałby tak na brzegu rzeki jak zahipnotyzowany, a jego męskość powoli zaczęłaby się unosić. W końcu wszedłby do wody i zaczęlibyśmy figlować w wodzie jak dzieci... Jego członek stawałby się coraz grubszy i dłuższy, a moje brodawki coraz twardsze. W pewnym momencie zbliżyłby się i pocałował mnie - najpierw w usta, potem w szyję. Pieściłby przy tym dłonią mój płaski brzuch, a ja jego uda i pośladki. W końcu decydujemy się wyjść z wody.

Położylibyśmy się na trawie. Przesuwałby ręką po moich biodrach i udach, które w końcu rozłożyłby w poszukiwaniu wilgotnego gniazdka. Wtedy otarłby się delikatnie członkiem o rozchylone wargi szczelinki, ale nie wszedłby we mnie. Głaskałabym go po jądrach i członku, a on całowałby moje piersi i ssał nabrzmiałe brodawki. Przez cały czas rozmawialibyśmy o tym, co robimy.

Chciałabym żeby całował moje gniazdko, czule gryzł pośladki. Uwielbiam, kiedy mężczyzna kąsa moją wypiętą pupę, zwłaszcza jej środek...
W pewnym momencie rozłożyłby moje nogi szeroko i rozchylając szparkę jak płatki kwiatowe, włożyłby swój sztywny członek. Nie od razu. Wsuwałby go powoli, całując na przemian moje piersi i usta. Ja zaś, wijąc się z rozkoszy i coraz bardziej mokra od jego pchnięć krzyczałabym. Przez cały czas pytałby mnie czy sprawia mi to przyjemność, a ja w odpowiedzi jęczałabym i sapała, rozpalając go tym do czerwoności. W nagrodę rozłożyłabym nogi tak, aby mógł wchodzić we mnie całą długością. Błagałabym go, aby robił to mocno i długo.
W pewnym momencie poprosiłabym go, żeby go ze mnie wyjął i zaczął pieścić moją szparkę ustami. W nagrodę ja spełniłabym wszystkie jego najskrytsze marzenia. Na przykład wzięłabym do ust jego nabrzmiałego członka i ssałabym długo, zlizywała z niego moje soki. W odpowiednim momencie on wyjąłby mi go z ust i z powrotem wsadził do pochwy. Gwałtownymi uderzeniami doprowadziłby mnie do szleństwa - widziałabym kolorowe światła, jak zawsze gdy przeżywam orgazm... Pewnie wbiłabym paznokcie w jego plecy i krzyczałabym, dopóki nie byłoby po wszystkim.
Wtedy on przestałby się powstrzymywać i w jednej sekundzie wypełniłby mnie spermą po brzegi... Najbardziej w tym wszystkim podobałoby mi się to, że on szczytuje po mnie, nie jak większość moich kochanków, którzy zaraz po rozpoczęciu kończą i zamiast mi ulżyć zasypiają. Muszę wtedy sama kończyć dzieło, a to nie to samo...

Agnieszka

Osiemnastoletnia, znudzona i zbuntowana.
Typ sportowy - zgrabne nogi opięte ciasnymi dżinsami, kolorowy top ukrywający jędrne piersi - to jej codzienny wizerunek.

Wszystkich to bulwersuje, wiem... ale... tak bardzo podnieca mnie... Powiem tak: Chciałabym obsikać faceta. Pod prysznicem oczywiście, tak żeby woda zaraz go obmyła. Zreszta on też nie powinien zostać mi dłużny. Będę trzymała go za członek, kiedy będzie na mnie sikał. Samo wyobrażenie żółtego moczu wypływającego z jego węża i ściekającego po moim ciele... już teraz przyprawia mnie o zawrót głowy... Chciałabym, aby on też patrzył, jak ja oddaję mocz, jak złocista ciecz zwilża czarne kędziorki na moim łonie...

Do tej pory wciąż mam do czynienia z żółtodziobami, a do tego potrzebuję starszego, doświadczonego faceta, który doceni rozkosz jaką mu daję. Wiem, że młodzi mają więcej wytrzymałości, ale... tu nie chodzi o jakiś maraton. Chciałabym kochać się ze starszym, przystojnym i dobrze zbudowanym mężczyzną. Musi mieć siwe skronie, wąsy i brodę.
Pewnie będzie bogaty, bo to idzie w parze z wytwornością. Jak wszyscy bogacze miałby fantastyczny dom np. na francuskiej Riwierze... I chciałabym kochać się na plaży - wzburzone morze to idealne tło sceny, którą sobie wymarzyłam...

Zrobilibyśmy to na samym początku, w trakcie pierwszego spotkania. Natknąłby się na mnie przypadkowo, w momencie, kiedy stojąc w rozkroku, schowana za jakąś wydmą, sikałabym na piasek. Ten widok bardzo by go podniecił. W ramach gry wstępnej zaproponowałby, że umyje ręce w złotym potoku wypływającym z mojej szparki. Potem poprosiłabym go, aby nasikał mi na krocze. Kiedy wylałby na mnie zawartość swojego pęcherza, zabrałby się do zlizywania kropel moczu z moich kędziorków.
Robiłby to dokładnie i z wprawą, o jakiej marzyłam. Większość żółtodziobów dziwnie na mnie patrzyła, kiedy proponowałam im skosztowanie soków miłosnych z mojej szparki...
Starszy pan ubrany byłby w garnitur oficera marynarki ze złotymi guzikami i białymi naramiennikami. Na głowie rzecz jasna miałby marynarską czapkę, którą w trakcie oblizywania mojej norki trzymałby w ręku. Z rozporka wystawiłby swój ciężki maszt.
Zezwoliłabym starszemu panu, aby wygodnie się na mnie położył. To, że jestem młoda rozpalałoby jego zmysły. Delikatnie zdjąłby górną część mojego stroju bikini i wpił się ustami w sterczące piersi, drażniąc je wąsami i brodą. Po chwili powróciłby do szparki. Jego pieszczoty i ocieranie kłującą brodą doprowadziłyby mnie do szaleństwa.
Ssałby wargi otaczające szparkę i ugniatał mocnymi rękami mój tyłek. Ja zaś wystawiłabym język i lizała najpierw wiszące nade mną jądra, a potem gruby maszt. On zaś ominąłby językiem nabrzmiałą łechtaczkę i, zlizując ściekające po pośladkach soki, wbiłby się w moją szparkę na całą długość lubieżnego jęzora. I wtedy rozpoczęłoby się u mnie szczytowanie, a już on wiedziałby, co zrobić by trwało jak najdłużej.
Zacisnęłabym mocno nogi dookoła jego szyi i z całej siły parłabym na jego gorące usta i ostry, sztywny język. W pewnym momencie wzięłabym maszt do ust i nie wypuściła go stamtąd, dopóki u mego pana też nie nastąpiłoby spełnienie. Wtedy pozwoliłabym, aby obsiusiał moją słodką dziurkę, a ja zrobiłabym to samo z całym jego ciałem. Być może wzięlibyśmy niepowtarzalną kąpiel w jego letnim domku, a potem znów kochalibyśmy się, ale już w łóżku...

Marta

Brunetka, typ hiszpanki. Pisarka i piosenkarka.
Niezwykła, silna osobowość oraz zniewalająca
uroda zapewniają jej ogromne powodzenie.

Pragnę by ktoś mnie zgwałcił... Wiem, co myślicie. Ja feministka, przeciwniczka tradycyjnej roli kobiecej, marzę by zostać ofiarą gwałtu. No cóż, taka jest prawda...
Wstydzę się tego, ale jest to silniejsze ode mnie... W nocy, w zaciszu pokoju wyobrażam sobie jak ktoś brutalnie mną poniewiera. A w dzień zachowuję się jak te kobiety, które zgwałcono. Ubieram się prowokująco i jeżdżę autobusami do późnej nocy. Chadzam ciemnymi ulicami kręcąc nieprzyzwoicie tyłkiem. Rozmawiam z przygodnymi mężczyznami i w trakcie rozmowy ustawiam się tak, żeby mogli zauważyć, że nie noszę stanika. Nie chcę oczywiście, żeby ktoś zrobił mi krzywdę lub mnie zabił, chociaż już sama nie wiem... Pragnę by mnie zmuszano do miłości, żeby ból mieszał się z doznawaną rozkoszą.
Sądzę, że każda, nawet najdziksza fantazja erotyczna powinna mieć szansę na spełnienie...

Ja widzę to tak: Jestem sama na pustym przystanku autobusowym. Jest końcowy przystanek, zupełne odludzie. Nagle pojawia się młody człowiek. Jest nieogolony, ma brudne ręce i niechlujny wygląd. Ubrany jest w tani płaszcz, flanelową koszulę i drelichowe spodnie. Widząc, że stoję sama, wolno podchodzi do mnie.
Jest bardzo gorące lato. Mam na sobie tylko bawełnianą bluzeczkę i obcisłą mini
spódniczkę, a pod nią mocno wykrojone figi. Widzę jak się zbliża, zaczynam się bać, nabrzmiewają mi piersi. On to dostrzega, bo twarde sutki wyraźnie odznaczają się pod bluzką. Ten widok dodaje mu pewności siebie. Szczerzy zęby w uśmiechu i łapie się za krocze, potrząsając twardą maczugą, abym wiedziała że jest już gotów. Próbuję odwrócić wzrok, ale za bardzo się boję.
Widząc, że wpatruję się w jego rozporek, wybucha głośnym śmiechem. Potem wolno zbliża się do mnie. Odwracam się próbując uciec, ale on jest już tuż obok.

- Nie! Błagam, niech mnie pan nie dotyka.
Jednak w odpowiedzi słyszę tylko grubiański śmiech i czuję, jak jego brudne łapska obmacują moje ciało.
- Spodoba Ci się mała, to, co z tobą będę robił - mówi i przytrzymując moją głowę, próbuje pocałować mnie w usta. Bronię się zawzięcie, a on gryzie mi wargi i spija cieknącą krew. W tym samym czasie łapskami ugniata mi boleśnie piersi, a potem wbija swoje długie i brudne paznokcie w mój tyłek. Jakby jeszcze tego było mało, wkłada mi między nogi swoje zgięte kolano i, zadzierając wysoko spódniczkę, pociera nim o szparkę. Potem wkłada mi rękę w majteczki. Ponieważ jestem tam wilgotna, rozpala się, rozpina rozporek i wyciąga swój brudny członek.

- Bierz go do ust, słodziutka - mówi.
- Nie mam mowy! - wołam, próbując uwolnić się z jego mocnego uchwytu. Wtedy on sięgnąłby do kieszeni i wyjął duży, sprężynowy nóż. Patrzyłabym, jak kciukiem zwalnia długie, połyskujące ostrze.
- Bierz go do ust, mówię! - jego głos brzmi złowrogo. Czuję na szyi chłód stali. Łkając klękam na ziemi. Moja spódniczka unosi się, ukazując jedwabne, zmięte przez niego majteczki. W jednej ręce ciągle trzyma nóż, drugą przytrzymuje mi głowę, wpychając swoją maczugę w moje szeroko otwarte usta. Widząc moją uległość, puszcza głowę i zaczyna obmacywać moje piersi. Twarde, grube sutki sprawiają mu niewymowną rozkosz. Marzę, aby jak najszybciej było u niego po wszystkim, żeby już skończył się ten koszmar. On jednak wyjmuje mi z ust tą twardą pałkę i mówi:
- Dość tego mała, wstań i rozbierz się. Chcę Ciebie obejrzeć.

Pośpiesznie rozbieram się, zerkając przestraszona na mokre od mojej śliny narzędzie tortur. Kiedy stanę przed nim tylko w majteczkach, on ponownie każe mi klęczeć i zacznie ocierać się członkiem o moje piersi. Powinny zrobić na nim wrażenie. Ująłby jedną z nich, próbując wetknąć ją sobie pod jądra.

- Zaraz będę Cię rżnął, kochanie - powie chrapliwym głosem.
- Nie, proszę - zacznę mu się wyrywać - Bo będę krzyczała.

Wtedy on mocnym ciosem w twarz powaliłby mnie na ziemię.

- Krzycz, suko, i tak cię nikt nie usłyszy.

Zerwałby ze mnie figi i rozłożył moje nogi, które zaciskałabym z całej siły. Potem włożyłby mi palec do odbytu, a ja, aby uniknąć bólu, rozwarłabym szeroko szparkę.

- Nie rób mi krzywdy - błagałabym, zalewając się łzami. On jednak nic sobie z tego nie robiąc, wbiłby się we mnie na całą długość członka.
Mój płacz i krzyki jeszcze bardziej rozpalałyby jego żądze. Kąsałby do krwi moje usta i piersi, a przy tym bezlitośnie rozsadzałby swoją grubą pałą moją ciasną jak u dziewicy szparkę. Nie byłabym mu dłużna. Gryzłabym go, drapała i tłukła pięściami gdzie popadnie. A gdy poczułabym, że szczytuje, zacisnęłabym zęby i mimo nienawiści, jaką czułabym do niego, zaczęłabym przeżywać orgazm razem z nim. Kiedy byłoby już po wszystkim, wstałby, a ja leżałabym u jego stóp posiniaczona i zakrwawiona. Moja norka, mimo okrutnego traktowania, byłaby nadal otwarta w oczekiwaniu na kolejną rozkosz.

Nagle z oddali rozległby się głos nadjeżdżającego autobusu. Zobaczyłabym tylko, jak bandzior unosi dłoń zaciśniętą w pięść i pod wpływem ciosu straciłabym przytomność. Kiedy ocknęłabym się, jego już by nie było. Obok leżałoby moje ubranie.
Sycząc z bólu, ubrałabym się powoli i dotykając ostrożnie zakrwawionego krocza, pomyślałabym sobie, że... to było najwspanialsze zbliżenie w moim życiu...

Jola

Blondynka, z lekką nadwagą - okrągłe biodra i pulchne uda.
Typ matkujący, ale bardzo kobiecy. Delikatna.

Otóż... chciałabym się kochać z kobietą... Czasem wydaje mi się że jestem lesbijką... A może rzeczywiście jestem...?... Ale bez obaw, nie mam na myśli żadnej z moich przyjaciółek. Tak naprawdę pragnę tylko jednej kobiety - Naomi Campbell. I nie wiem czy to, że jest czarna nie podnieca mnie najbardziej...?...

Czarny kolor skóry jest naprawdę sexy. Niewiele myślę o tym, co ja bym zrobiła. Bardziej kusi mnie myśl o tym, co ona robiłaby ze mną... Jest smukła i ma długie, szczupłe ręce. Widzę jak leżymy obok siebie w pościeli, a nad nami wisi ogromne lustro...
Moje ciało jest białe, a jej czarne i lśniące. Trzyma swoją ciemną, kręconą czuprynę na moich piersiach i pieści ustami moje duże, różowe brodawki. Jej, jasnoczerwone, silnie kontrastują z bielą mojego ciała. Naomi przejmie inicjatywę i rozpocznie naszą grę miłosną od całowania moich piersi.
Gdy będzie całować moje usta, jej czerwone sutki przylgną do moich różowych. Jej dłonie zaś będą ugniatały moje pośladki. Widok mojego dużego i wypiętego tyłka bardzo ją podnieci. Każe mi się więc położyć na brzuchu i usiądzie na miękkich pośladkach, łaskocząc je swoją czarną bródką ukrytą pomiędzy udami.
Potem zaciśnie dłoń w małą, dziecinną piąstkę i włoży do mojej szparki. Będzie mi ją tam wkładała i wyciągała, a ja będę drażniła jej łechtaczkę... W końcu położy się na mnie, z głową pomiędzy moimi udami i wzajemnie będziemy pieściły, ssały i całowały swoje szparki. W pewnym momencie obie doznamy niesamowitego orgazmu... takiego, jakiego nigdy nie dałby nam żaden mężczyzna.
Kiedy opadniemy na poduszki wtulimy się w siebie, ciepłe i szczęśliwe. Po chwili nasze dłonie rozpoczną ponownie wędrówkę i wszystko zacznie się od początku... wiele, wiele razy...

1 komentarz: